Magdalena Hrankowska - ZnanyLekarz.pl
kobieta obejmujaca sie z efektem peknietego szkla symbolizujacym kryzys emocjonalny

Psychiczne koszty „dobrej rady” – czego nie mówić osobie w kryzysie

Psychiczne koszty „dobrej rady” – czego nie mówić osobie w kryzysie

„Weź się w garść”, „inni mają gorzej”, „wszystko będzie dobrze” – na pierwszy rzut oka brzmią jak słowa wsparcia. Jednak dla osoby w kryzysie psychologicznym mogą być jak cichy cios, który zamiast pomagać – pogłębia poczucie osamotnienia. Dlaczego „dobre rady” potrafią bardziej szkodzić niż wspierać? I czego naprawdę potrzebuje ktoś, kto przechodzi trudny moment?

Dlaczego to ważne?

Każdy z nas prędzej czy później znajdzie się po obu stronach – zarówno jako osoba w kryzysie, jak i ktoś, kto chce pomóc. Wbrew dobrym intencjom, udzielanie „dobrych rad” osobie zmagającej się z kryzysem emocjonalnym często przynosi odwrotny skutek. Dlaczego? Bo zanim problem zostanie rozwiązany, człowiek musi poczuć, że jego emocje są ważne, zauważone i zrozumiane.

Czym jest kryzys psychologiczny?

Kryzys psychiczny to stan nagłego lub przewlekłego przeciążenia emocjonalnego, w którym dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają działać. Człowiek traci poczucie kontroli, nie wie, co zrobić, a emocje przybierają na sile. Kryzys nie musi wynikać z tragedii — często są to „zwykłe” sytuacje, takie jak utrata pracy, zakończenie relacji czy długotrwały stres.

Według psychologii kryzys to moment przełomowy – od sposobu, w jaki go przeżyjemy i jakiego wsparcia otrzymamy, zależy, czy stanie się on dla nas źródłem rozwoju, czy kolejnym obciążeniem (Sęk, 2007).

I tu właśnie pojawia się problem „dobrych rad”.

Dlaczego „dobre rady” nie pomagają?

Mężczyzna w wojskowym stroju siedzący na terapii u psychologa – objawy PTSD i trauma po doświadczeniach wojennych

1. Pomijają emocje
Osoba w kryzysie potrzebuje przede wszystkim zrozumienia, a nie szybkiego rozwiązania. Kiedy mówimy „nie przesadzaj”, „inni mają gorzej” — nieświadomie przekazujemy: „Twoje uczucia nie są ważne”.

To jak powiedzieć komuś z otwartą raną: „Przestań krwawić, bo to nie wygląda dobrze”.

2. Wywołują poczucie winy
Zdania typu: „Musisz być silny” sprawiają, że osoba zaczyna myśleć, że jest słaba, skoro cierpi. Zamiast pomóc, dodajemy kolejny ciężar – wstyd i poczucie winy.

3. Spłycają doświadczenie drugiej osoby
„Zajmij się czymś i zapomnij” – to często wypowiadane zdanie, które sugeruje, że problem jest błahy. Tymczasem emocje nie znikają, kiedy je zignorujemy – one wracają ze zdwojoną siłą.

4. Odbierają sprawczość
Kiedy ktoś zasypuje nas radami, mamy poczucie, że nie potrafimy poradzić sobie sami. A przecież często nie chodzi o to, żeby znaleźć rozwiązanie teraz, ale o to, by móc przeżyć emocje w bezpiecznym kontakcie z drugim człowiekiem.

5. Brak zgody na „niewygodne emocje”
Osoby udzielające „dobrych rad” często robią to nieświadomie, bo same nie radzą sobie z czyimś cierpieniem. Potrzeba „uratowania” drugiej osoby jest tak naprawdę sposobem na ucieczkę przed bezradnością.

Co zamiast „dobrych rad”?

Smutna para siedząca razem nad wodą – wsparcie emocjonalne w kryzysie psychicznym

1. Obecność

Nie musisz znać odpowiedzi na wszystko. Wystarczy, że będziesz. Czasem samo „Jestem z Tobą” już bardzo wiele znaczy.

2. Aktywne słuchanie

To sztuka słuchania nie po to, by odpowiedzieć, ale po to, by zrozumieć. Zamiast mówić „rozumiem Cię”, lepiej zapytać: „Chcesz mi o tym więcej opowiedzieć?”.

3. Empatyczne komunikaty

  • Widzę, że jest Ci trudno.”

  • „To musi być dla Ciebie bardzo bolesne.”

„Nie wiem, co powiedzieć, ale jestem.”To komunikaty, które dają przestrzeń na bycie w emocjach, bez oceniania i przymuszania do zmiany.

4. Pytanie o potrzeby

Zamiast zakładać, że wiesz, co druga osoba powinna zrobić, zapytaj: „Czego teraz najbardziej potrzebujesz ode mnie?”

Czasami to będzie rozmowa, czasami cisza, a czasami – pomoc w załatwieniu prostej sprawy.

Przykład z życia

Wyobraź sobie Anię, która właśnie rozstała się z partnerem po 8 latach związku. Spotyka się z koleżanką, a ta mówi: „Zobaczysz, jeszcze kogoś sobie znajdziesz, faceci to świnie”. Ania czuje się niewidzialna. Bo to nie o przyszłość teraz chodzi, ale o ból tu i teraz.

Gdyby ta koleżanka powiedziała: „To musiało być dla Ciebie trudne. Chcesz pogadać o tym, co się wydarzyło?”, Ania poczułaby się zauważona.

To proste, ale nie zawsze łatwe — bo wymaga od nas cierpliwości i zgody na cudzą niewygodę.

Refleksja na koniec

Pomaganie osobie w kryzysie to nie wyścig po najlepsze rozwiązanie. To bycie drogowskazem, a nie kierowcą, który na siłę chce poprowadzić kogoś inną drogą.

Czasem największym darem, jaki możemy komuś dać, jest uważna obecność. Bez ocen, bez rad, bez presji. Z pytaniem: „Jak mogę Ci towarzyszyć?”.

Bibliografia:

Borowiak, E., & Dudek, D. (2020). Kryzysy psychiczne. Diagnoza, interwencja, pomoc. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Kępiński, A. (2002). Lęk. Wydawnictwo Literackie.
Sęk, H. (2007). Społeczna psychologia kliniczna. Wydawnictwo Naukowe PWN.
Zimbardo, P. G., & Gerrig, R. J. (2012). Psychologia i życie. Wydawnictwo Naukowe PWN.
Jakubowska, U. (2019). Empatia. Co to takiego i jak działa. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Pomagasz czy ranisz?

Czasem „dobra rada” może pogłębić cierpienie – szczególnie u osoby w kryzysie psychicznym. Zaburzenia takie jak nerwica wymagają zrozumienia i profesjonalnego wsparcia, a nie prostych recept. W Centrum Optimus pomagamy nie tylko pacjentom, ale też bliskim – pokazując, jak być realnym wsparciem, nie szkodząc dobrymi intencjami.