ADHD, autyzm i PTSD – co się dzieje, gdy współwystępują?
Czasem jedna diagnoza nie wystarcza, by opisać to, co dzieje się w środku. ADHD tłumaczy problemy z uwagą i impulsywność. Autyzm – potrzebę rutyny, wrażliwość sensoryczną i trudności społeczne. PTSD – lęk, napięcie, unikanie i flashbacki.
Ale co, gdy wszystkie te doświadczenia pojawiają się jednocześnie?
To wbrew pozorom częste. Coraz więcej osób żyje z współwystępowaniem ADHD, autyzmu i PTSD, co potrafi być niezwykle obciążające – ale bywa też drogą do głębszego zrozumienia siebie.
Jak wygląda współwystępowanie ADHD, autyzmu i PTSD?
Kiedy te trzy zaburzenia nakładają się na siebie, trudno zrozumieć, co wynika z czego.
Mózg może być jednocześnie:
- przebodźcowany i znudzony,
- napięty i odcięty,
- chaotyczny, ale szukający kontroli.
Emocjonalnie pojawia się huśtawka: lęk, zmęczenie, przeciążenie społeczne, wybuchy albo zamrożenie.
Poznawczo – problemy z koncentracją, pamięcią, podejmowaniem decyzji.
Dla wielu osób zwykłe codzienne zadania stają się jak wspinaczka pod górę. Do tego dochodzi chaos diagnoz, błędne ścieżki terapii i poczucie, że „nie pasuję nigdzie”.
Trudności w otoczeniu – skąd to niezrozumienie?
Otoczenie często nie wie, z czym ma do czynienia:
- nauczyciel widzi jednocześnie „brak uwagi” i „strach”,
- rodzice gaszą kolejne pożary,
- specjaliści pracują osobno, każdy tylko na „swoim kawałku”.
A przecież to wszystko dzieje się w jednym ciele, jednym układzie nerwowym.
Dlatego łatwo o przekonanie, że „nic nie działa”. A może po prostu brakuje całościowego spojrzenia.
Podobne objawy, różne źródła – dlaczego to tak trudne?
Współwystępujące ADHD, autyzm i PTSD często mają objawy, które na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie:
- problemy z koncentracją – ADHD? PTSD? a może przeciążenie sensoryczne?
- unikanie – lęk pourazowy? a może mechanizm regulacji z autyzmu?
- impulsywność – objaw ADHD czy reakcja na przeciążenie?
Źródła takich zachowań są różne – dlatego wsparcie bywa nieskuteczne.
„Mapowanie objawów” – praktyczny sposób na zrozumienie siebie
Nie chodzi o kliniczne testy. Chodzi o codzienne, proste śledzenie:
- co się dzieje,
- kiedy się dzieje,
- jak reaguje ciało,
- co wywołuje napięcie, lęk, wybuchy lub zamrożenie.
Można pisać w notesie, telefonie lub rozrysowywać schematy.
Po jakimś czasie widać wzorce:
- ataki paniki po nieprzespanej nocy,
- „roztargnienie” po intensywnej interakcji społecznej,
- „leniwość”, która okazuje się przeciążeniem.
To pomaga nie obwiniać się, tylko rozumieć mechanizmy.
Nie naprawiaj wszystkiego naraz – ustal, co najbardziej przeszkadza
Przy współwystępowaniu kilku trudności łatwo chcieć wszystko ogarnąć jednocześnie.
Problem w tym, że to prowadzi do wypalenia.
Dlatego warto zadać pytanie:
Co teraz najbardziej boli? Co najbardziej obciąża układ nerwowy?
Czasem nie impulsywność jest problemem, tylko brak snu.
Czasem nie terapia poznawcza jest potrzebna, tylko regulacja układu nerwowego.
Chodzi o priorytety, nie o robienie „wszystkiego”.
Zintegrowane podejście – dlaczego jest tak ważne?
Osoba z ADHD, autyzmem i PTSD często trafia do tylu specjalistów, ile ma diagnoz.
Każdy działa inaczej – czasem nawet sprzecznie z innymi. To męczy i frustruje.
Tymczasem te zaburzenia nie działają osobno.
Najlepszy scenariusz to zespół, który ze sobą współpracuje:
- psycholog – emocje,
- psychiatra – leki,
- terapeuta SI – ciało i sensoryka,
- pedagog – funkcjonowanie w szkole lub pracy.
W praktyce rzadko tak jest, ale nawet minimalna współpraca bardzo pomaga.
Co jest wspólne dla osób z ADHD, autyzmem i PTSD?
Mimo różnic wiele osób potrzebuje podobnych elementów:
- poważnego traktowania – bez ocen i domysłów,
- jasnej, przejrzystej komunikacji,
- struktury, która daje poczucie bezpieczeństwa,
- elastyczności, żeby nie czuć się ograniczonym.
To balans między tymi elementami pozwala funkcjonować – i daje siłę również otoczeniu.
Dlaczego „jedna diagnoza – jedno leczenie” już nie działa?
Coraz więcej osób doświadcza złożonych, nakładających się trudności.
Objawy mieszają się, wpływają na siebie i zmieniają w czasie.
Leczenie jednego zaburzenia bez uwzględniania pozostałych często kończy się chaosem.
- Co pomaga przy ADHD, może nasilać PTSD.
- Co wspiera osobę w spektrum autyzmu, może wywoływać lęk u kogoś z traumą.
Dlatego coraz częściej mówi się o podejściu transdiagnostycznym – skupionym na mechanizmach, nie etykietach.
Podsumowanie – człowiek to nie suma zaburzeń
Trzy etykiety. Trzy języki. Czasem się wykluczają, czasem wspierają.
Ale zawsze dotyczą jednego człowieka, który próbuje przeżyć kolejny dzień jak najlepiej potrafi.
I może właśnie od tego warto zacząć – od zobaczenia człowieka, a nie diagnozy.
FAQ – najczęstsze pytania o współwystępowanie ADHD, autyzmu i PTSD
1. Czy ADHD, autyzm i PTSD mogą występować jednocześnie?
Tak. Wiele osób doświadcza jednocześnie objawów ADHD, autyzmu i PTSD. Współwystępowanie zaburzeń jest coraz częściej rozpoznawane i może znacząco wpływać na funkcjonowanie, emocje i regulację układu nerwowego.
2. Jak rozpoznać, które objawy wynikają z ADHD, a które z autyzmu lub PTSD?
Nie zawsze da się to zrobić „na oko”. Objawy mogą wyglądać podobnie, ale mieć różne źródła. Najlepiej pomaga systematyczne mapowanie objawów, obserwacja reakcji ciała i konsultacja z zespołem specjalistów, którzy patrzą na sytuację całościowo.
3. Dlaczego objawy ADHD i autyzmu mogą przypominać objawy PTSD?
Wszystkie trzy zaburzenia wpływają na układ nerwowy. ADHD i autyzm mogą powodować przeciążenie sensoryczne, problemy z regulacją emocji i uwagi, co bywa mylone z reakcją na traumę. PTSD z kolei wprowadza ciało w stan ciągłej gotowości i nadmiernego napięcia, co może przypominać impulsywność lub nadpobudliwość.
4. Jakie są najczęstsze trudności u osób z jednoczesnym ADHD, autyzmem i PTSD?
Najczęściej pojawiają się:
- przeciążenie sensoryczne,
- trudności z koncentracją,
- problemy z pamięcią i podejmowaniem decyzji,
- lęk, napięcie i unikanie,
- wybuchy emocjonalne lub zamrożenie,
- huśtawki nastroju,
- zmęczenie i wypalenie.
To połączenie sprawia, że codzienne funkcjonowanie bywa znacznie utrudnione.
5. Jak wspierać osobę, która ma ADHD, autyzm i PTSD?
Najważniejsze jest podejście bez ocen, jasna komunikacja, przewidywalna struktura dnia oraz elastyczność. Duże znaczenie ma również regulacja układu nerwowego i unikanie przeciążenia sensorycznego.
6. Czy terapia może pomóc przy współwystępowaniu tych trzech zaburzeń?
Tak, ale najskuteczniejsze jest zintegrowane podejście. Najlepiej działa współpraca kilku specjalistów – psychologa, psychiatry, terapeuty sensorycznego i pedagoga. Ważne, aby terapia nie skupiała się na jednej etykiecie, lecz patrzyła na osobę całościowo.
7. Czy leczenie ADHD może pogorszyć objawy PTSD lub autyzmu?
Może – jeśli nie uwzględnia innych zaburzeń. Przykład: stymulanty stosowane w ADHD mogą zwiększać lęk u osób z PTSD, a techniki ekspozycyjne mogą przeciążać osoby w spektrum autyzmu. Właśnie dlatego potrzebne jest podejście transdiagnostyczne i monitorowanie reakcji organizmu.
8. Jak zacząć pracę nad sobą, gdy trudno określić, „co jest od czego”?
Od małych kroków:
- obserwacji ciała,
- mapowania reakcji,
- ustalenia, co najbardziej przeszkadza tu i teraz,
- pracy nad regulacją układu nerwowego.
Nie chodzi o naprawienie wszystkiego naraz, tylko o świadome priorytety.
9. Czy współwystępowanie ADHD, autyzmu i PTSD wpływa na relacje?
Tak. Może powodować przeciążenie, trudności komunikacyjne, potrzebę większej przestrzeni lub struktury. Jednocześnie zrozumienie własnych mechanizmów pozwala budować zdrowsze relacje i prosić o wsparcie bez poczucia winy.
10. Czy można normalnie funkcjonować mając ADHD, autyzm i PTSD?
Tak – choć wymaga to więcej strategii, wsparcia i samoświadomości. Największą różnicę robi:
- dopasowana terapia,
- redukcja przeciążenia,
- struktura dnia,
- zrozumienie swoich potrzeb i granic,
- a przede wszystkim życzliwe, nieoceniające otoczenie.







